niedziela, 31 marca 2013

Liebster Award odsłona druga + pazurki

Cześć kobietki
Przyjęłam zasadę iż we wszelkich nominacjach będę brała udział tylko raz, bo za dużo ciągłego pisania na podobny temat może być nudne dla was w czytaniu. Jednak po kolejnej nominacji troszkę nagięłam swoją zasadę, bo spodobały mi się pytania :)

Zostałam nominowana przez Martę za co bardzo dziękuję :*

A oto moje odpowiedzi:

1. Jaką jedną rzecz byś w sobie zmieniła?

Jeśli chodzi o charakter to zmieniłabym swoją wybuchowość :) a jeśli chodzi o wygląd zdecydowanie chciałabym mieć długie zgrabne nogi ;)

2. Kierujesz się sercem czy rozumem?

Szczerze mówiąc są sytuacje gdy górę bierze serce ale również zdarza się że rozum wygrywa. Nie umiem jednoznacznie określić bo w różnych sytuacjach różnie się zachowuję.

3. Czy robisz sama kosmetyki? Jeśli tak to jakie?

Swego czasu strasznie zapaliłam się na takie robótki, nawet kupiłam książkę gdzie jest ogrom "przepisów" na takie kosmetyki, jednak lenistwo wzięło górę... ;)

4. Czy oglądasz filmiki urodowe na YT? Kogo lubię najbardziej?

Jedyny kanał jaki oglądam to filmiki Red Lipstick Monster. Świetna dziewczyna z ogromną wiedzą :)

5. Największy bubel kosmetyczny na jaki trafiłaś?

Zdecydowanie było to masło poziomkowe z Marizy!!! Śmierdziuch chemiczny, okropna konsystencja, zero obiecywanych efektów. Okropność!!

6. Jaka jest twoja ulubiona fryzura?

Najbardziej lubię swoje rozpuszczone, wyprostowane włosy.

7. Ulubione perfumy?

Jest ich kilka ;) ale takie najukochańsze, jedyne, najwspanialsze i niepowtarzalne dla mojego nosa to LANCOME HYPNOSE

8. Gdybyś mogła nałożyć na twarz tylko 3 produkty to co by to było?

Na pewno krem BB z Garniera, tusz do rzęs i troszkę różu :)

9. Jaka jest wg. ciebie najgorsza "zbrodnia" makijażowa?

Oj, numer jeden to chyba za ciemny podkład, do tego często jakiś taki pomarańczowy wręcz... masakra!!!

10. Ulubiona pora roku?

Lato, lato
Lato czeka...
na na na :D

11. Komedia czy horror?

Komedia :))) 



Nie będę nikogo nominować bo większość z was brała już udział w tej zabawie, jeśli macie ochotę możecie w komentarzach odpowiedzieć na te same pytania ;) ciekawe na ile jesteśmy do siebie podobne

          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥          ♥            

A dodatkowo mam dla was odsłonę lakierku który jakiś czas temu upolowałam w Biedronce :) 





Kolorek nazywa się Paso Doble, co tu dużo mówić uwielbiam go :)
Doskonale się rozprowadza na paznokciu, ma wygodny pędzelek, szybko schnie, dla idealnego krycia maluję dwie warstwy, trzyma się do 4 dni.

Kolorowych snów kobietki
BUŹKA :*



Urocze maleństwo

Cześć dziewczyny 
Świętujecie nadal? Ja w ogóle nie czuję aury świąt, śnieg pada nieprzerwanie... Mam wrażenie że zaraz będzie trzeba stroić choinkę...

WIOSNO PRZYBYWAJ!!!

Siedząc w ciepłym pokoju, pod ciepłym kocem stukam w klawiaturę i pragnę wam przedstawić fajny produkt do makijażu. Co dziś przeanalizuję? Róż do policzków drogie Panie :)

BOURJOIS BLUSH
11 BRUN ILLUSION



OPIS PRODUCENTA
Wypiekana tekstura różu podczas aplikacji zmienia się w lekki puder, łatwy w nałożeniu i idealnie wtapiający się w skórę. Jedno pociągnięcie pędzelka uwalnia zniewalający aromat różany. Szeroka paleta kolorów pozwoli ci znaleźć odpowiedni odcień na dzień, na wieczór, na lato czy na zimę. Wbudowane lusterko i pędzelek ułatwiają małe poprawki.

MOJA OPINIA
Róż znajduje się w przeuroczym pojemniczku na klik o pojemności 2.5g. W środku jak widać na zamieszczonym wyżej zdjęciu mamy małe lustereczko i dodatkowo pędzelek. Jednak nie radzę używać go do aplikacji bo się namęczycie, jest fajny jak to pisze producent do takich szybkich poprawek :) Róż ten prześlicznie pachnie! Rzadko kiedy kosmetyk kolorowy uwiódł mnie swoim zapachem, a temu się udało.
Świetnie się go aplikuje, stopniuje i rozciera. Jest bardzo mocno napigmentowany. Trzyma się niemal cały dzień na buzi i nie tworzy plam. Ma raczej matowe wykończenie pomimo połyskujących w nim drobinek. Jest naprawdę mega wydajny, to jedno opakowanie chyba by mi na pół życia starczyło ;) 
Kolor który posiadam to takie połączenie złota z brzoskwinią, przepięknie się prezentuje na opalonej skórze!! Na co dzień również często go używam jednak aplikuję go delikatniej. 
Cena to ok. 50zł.

TAK PRZEDSTAWIA SIĘ KOLOR NA SKÓRZE


A TAK NA PALUCHACH


Jest to jeden z moich ulubionych róży. Uwielbiam go za wszystko :) Polecam wam serdecznie to małe prześlicznie pachnące cudeńko. Posiada ogromną gamę kolorystyczną więc każda z was na pewno znajdzie swój odcień. Jak i również ma szerokie zastosowanie, bo możemy go nakładać na sucho bądź mokro (stopniując efekt lśnienia), oraz na policzki, powieki a nawet usta. Dla mnie bomba!!

Miałyście do czynienia z tym maleństwem?
Jak wam się spisuje?

Trzymajcie się cieplutko
BUŹKA :*







Fermer


sobota, 30 marca 2013

Szybki post z niespodziewanym gościem

Cześć dziewczyny :)
Chciałam wam dziś pokazać mój makijaż oka w kolorach brązu. Taki codzienny przykład tego co zwykle noszę. 
Do jego zmalowania użyłam paletki Sleeka Au Naturel







 Wybaczcie ale mój aparat jakoś dziwnie kolor mojej buzi złapał :O

Chciałam wam przy okazji życzyć wesołych świąt, pyszności na stole i kolorowych pisanek w koszyczku :) A do moich życzeń dołącza się moje małe wiewiórczątko siedzące w doniczce i wypatrujące nadejścia wiosny :)


Trzymajcie się cieplutko
BUŹKA
:*

piątek, 29 marca 2013

A on tu jest i patrzy na mnie...

Cześć dziewczyny :) 
Jedną babę wyjęłam z piekarnika, druga cytrynowa właśnie sobie rośnie a w międzyczasie przychodzę do was z recenzją kosmetyku który jest moim numerem jeden.
O czym mowa?
No więc nie owijając w bawełnę przedstawiam wam cudo które zwie się:

REVLON COLORSTAY SOFTFLEX

OPIS PRODUCENTA
Podkład w wersji dla Pań mających cere normalna i suchą. Zawiera wysoki filtr ochronny SPF 15. Bardzo trwały i lekki, beztłuszczowy podkład, nie zatyka porów. Zapewnia wysokie krycie, nie powodując przy tym efektu maski, sprawia że skóra oddycha a wszelkie mankamenty urody stają się niewidoczne. 

MOJA OPINIA
Podkład otrzymujemy w estetycznej szklanej buteleczce z zakrętką o pojemności 30ml. Opakowanie na pewno nam się nie stłucze bo jest naprawdę z solidnego szkła. Wygląda prosto i elegancko, lubię to ;)
Buteleczka nie posiada dozownika, jednak nie jest to żaden problem przy użytkowaniu. Spokojnie można nabrać odpowiednia ilość i nie rozumiem ogromu dziewczyn narzekających na ten fakt, przeżywających tragedię jakim jest brak dozownika... ojeja :P
Produkt sam w sobie ma dosyć gęstą konsystencję, jednak jego nałożenie jest banalnie proste. Wręcz niemożliwe jest złe rozsmarowanie podkładu, mamy minutkę gdyż po tym czasie produkt nam zastyga na buzi.
Revlon Colorstay idealnie nam się stapia z cerą, wygładza ją, świetnie kryje, delikatnie nawilża i trzyma się bez ścierania baaaaardzo długo. Jest po prostu idealny!! Nie tworzy maski na twarzy, a maluteńkie, prawie niewidoczne drobinki delikatnie rozświetlają. Buzia jest alabastrowo gładka i mięciutka. Nie podkreśla suchych skórek za co ma ogromnego plusa u mnie. Absolutnie nie zatyka porów ani nie przesusza. Wersja dla suchej skóry którą ja posiadam nie matowi na jakiś długi czas, myślę że w tej kwestii lepiej sprawdziłby się Colorstay do cery mieszanej i tłustej. Jest to mój numer jeden, jedyny i niezastąpiony. 


Mogę go wam polecić z czystym sercem!!! Na pewno nie pożałujecie i zaprzyjaźnicie się z nim na długi czas :) Dodam że jest on bardzo wydajny i mnie przy codziennym stosowaniu starcza nawet do 6 miesięcy, więc całkiem przyzwoicie. Cena to granica 30-65 złotych. Zależy gdzie kupicie. 

♥ Dziewczyny to właśnie mój KWC wśród podkładów ♥

A wy miałyście kiedyś ten podkład Revlona?
Jak wam się spisywał?
Macie równie dobre odpowiedniki do polecenia?

Trzymajcie się cieplutko
BUŹKA
:*


czwartek, 28 marca 2013

Wiosennie i kolorowo

Cześć dziewczyny
Dziś będzie bardzo szybko i kolorowo :)
Szybko bo czasu troszkę nie ma, a kolorowo bo bardzo tęsknię za wiosną i choć troszkę chciałam ją sobie przywołać.

Chciałam wam przedstawić mój dzisiejszy makijaż. Nie zapominajcie że jestem laikiem, więc szału nie ma ale jest kolorowo ;)



Właściwie bardzo rzadko używam niebieskiego cienia, ale dziś się skusiłam ;)
A to kolorki które użyłam:



Paletki to Sleek Caribbean Curacao i Och So Special
Tusz do rzęs - Rocket Volume Express Maybelline 

A żeby było jeszcze bardziej kolorowo to dwa cudaczki na paznokciach :)

Joko - J120 Sexy Lady
Wibo - Peaches and Cream

Prezentują się tak:

wybaczcie upapraną skórkę ;)

Jak wam się podoba moje wiosenne nawoływanie?
Lubicie takie kolorki?

Miłego dnia wam życzę i niech ciepełko już w końcu przychodzi :)

BUŹKA :* 

środa, 27 marca 2013

By włosom żyło się lepiej

Cześć dziewczyny
Dziś mam dla was krótki post w którym chcę wam pokazać moje najnowsze włosowe zdobycze.


A teraz króciutkie przybliżenie tych specyfików. Postanowiłam pokazać wam składy, gdyż wiele z was włosomaniaczek na pewno będzie ich ciekawa. 

SZAMPON Z LNEM DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH 
BARWA

SKŁAD

 MASKA SILK Z WYCIĄGIEM OLEJU OLIWKOWEGO I BIAŁKA JEDWABIU DO SUCHYCH I MARTWYCH WŁOSÓW
KALLOS

SKŁAD


MASKA CREMA AL LATTE 
KALLOS

SKŁAD

CHI SILK INFUSION - ODŻYWKA REGENERUJĄCA WŁOSY (JEDWAB)
FAROUK

SKŁAD


Z tych wszystkich produktów miałam tylko maskę mleczną z Kallosa, jednak skończyła mi się i musiałam kupić kolejny słoik bo maskę tę wrost uwielbiam. Szampon to próba przekonania się do naturalnych (podobno) szamponów, czytałam na blogach że ta seria Barwy jest świetna, więc chcę spróbować. Maska Silk z Kallosa to kolejna nowość u mnie, znalazłam i zaciekawiła mnie. Powiem wam w tajemnicy że właśnie dziś użyłam jej pierwszy raz a efekt... WOW!! Ale zobaczymy jak sprawdzi się przy dłuższym użytkowaniu :) Natomiast jedwab do włosów przypadkowo mi się zaplątał w ręce ale chętnie przetestuję KWC z wizażu. Dziwi mnie tylko nazwa - odżywka, dla mnie to po prostu jedwab :P


A wy dziewczyny miałyście do czynienia z tymi kosmetykami? 
Którego jesteście szczególnie ciekawe?
Włosomaniaczki co powiecie o ich składach? Bo ja jestem w tej kwestii ciemna ;)

Pora na obiadek...
A dla was jak zwykle gorąca 
BUŹKA 
:*

wtorek, 26 marca 2013

Uczta dla nosa - masło melonowe

Witajcie 
Wiosna kojarzy mi się z zielenią...

Niestety ta nasza wiosna jakoś nadejść nie może, więc aby było już choć troszkę zielono przybliżę wam dziś kosmetyk właśnie tego koloru ;)

UJĘDRNIAJĄCE MELONOWE MASŁO DO CIAŁA
MARIZA

OPIS PRODUCENTA
Ujędrniające masło o gęstej konsystencji doskonale pielęgnuje twoje ciało i otula je aromatem soczystego melona, zapewniając orzeźwienie i dodając energii. Bogata formuła preparatu zawiera algi morskie, masło shea , olejek winogronowy, proteiny pszeniczne i witaminę E, które mają silne działanie wygładzające i uelastyczniające, oraz zapobiegaja przedwczesnemu starzeniu się skóry. Masło doskonale regeneruje, wzmacnia jej strukturę i poprawia napięcie. Długotrwale nawilża oraz odżywia. Skóra staje się wyjątkowo gładka, jędrna i sprężysta o przyjemnym świeżym zapachu.



MOJA OPINIA
Masło znajduje się w plastikowym słoiczku o pojemności 200ml. Ma zielony kolor i wprost uwodzi swoim zapachem. Dodam iż naturalnym, nie chemicznym. Zakochałam się w nim i naprawdę po jego użyciu czuć taką przyjemną świeżość i orzeźwienie. Zapach ten utrzymuje się na ciele dosyć długo, ok 5-6 godzin. Konsystencja jest gęsta i kremowa, jednak doskonale się rozsmarowuje i wchłania. Pozostawia skórę miłą, mięciutką w dotyku. Ciało jest przyjemnie gładkie i dosyć dobrze nawilżone. Efekty te utrzymują się prawie 8 godzin na mojej skórze (suchej). Czy masło ujędrnia nie mam pojęcia bo tego nie zauważyłam. Używam wielu mazideł do ciała więc trudno mi to określić ;)
Cena 13.90 PLN.


Podsumowując, masło to jest najlepszym z dotychczas przeze mnie używanych maseł  z Marizy (poziomka, wanilia, melon). Jako jedyne z nich pachnie cudownie i naturalnie!! Śmiem twierdzić iż jako jedyne z nich sprawuje się na tyle przyzwoicie by chcieć znów po nie sięgnąć. Produkt bardzo przyjemny w użytkowaniu, dla wielbicielek melonowych zapachów wręcz gratka :)

A wy lubicie takie owocowe kosmetyki?
Masełka czy balsamy?
Któraś z was miała może tego przyjemniaczka? Jak wam się sprawował?

Trzymajcie się cieplutko, bo na polu pogoda paskudna 
BUŹKA :*



niedziela, 24 marca 2013

Triple active Loreal

Cześć dziewczyny
Przedstawię wam dziś recenzję dwóch używanych przeze mnie kremików do twarzy. Są to produkty firmy Loreal które z łatwością wszędzie kupicie, a czy warto? O tym niżej ;)

KREMY TRIPLE ACTIVE NA DZIEŃ I NA NOC
LOREAL

TRIPLE ACTIVE DZIEŃ - OCHRONNY KREM NAWILŻAJĄCY DO SKÓRY SUCHEJ


OPIS PRODUCENTA
Dzięki niemu twoja skóra jest chroniona przed szkodliwym wpływem promieni UV i wolnych rodników oraz intensywnie nawilżona. Odzyskuje komfort, jest miękka i rozświetlona.
Potrójne działanie w jednym kremie:
  • NAWILŻENIE - formuła łącząca glicerol i pochodne cukrów, które pomagają gromadzić wodę w skórze, aby zapewnić jej odpowiednie nawilżenie
  • OCHRONA - kompleks przeciwutleniający na bazie witaminy E, aby przeciwdziałać powstawaniu wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie skóry. Filtry UV, aby codziennie chronić ją przed szkodliwym wpływem promieni UV (powodujących wiotczenie i starzenie skóry)
  • KOMFORT - formuła specjalnie dopasowana do potrzeb skóry suchej i wrażliwej łącząca ceramid i witaminę E, aby wspomóc odbudowę warstwy ochronnej i zapewnić skórze uczucie komfortu.
MOJA OPINIA
Kremik znajduje się w estetycznym szklanym słoiczku z zatyczką ochronną o pojemności 50ml. Konsystencja jest kremowa ale nie tłusta. Kolorek biały a do tego kuszący, delikatny zapach.
Krem świetnie się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu na buzi. Pozostawia skórę miękką w dotyku, aksamitną i dobrze nawilżoną. Używam go od 3 miesięcy i widzę zauważalną poprawę mojej skóry w kwestii nawilżenia i gładkości. Nie uczula, nie podrażnia. Krem nadaje się pod makijaż gdyż nie roluje się. To jeden z lepszych kremów jakie używałam z przeciętnej półki cenowej i szczerze go polecam.




   TRIPLE ACTIVE NOC - KREM NAWILŻAJĄCY KOMFORT


OPIS PRODUCENTA
Zapewnia skórze prawidłowe nawilżenie w nocy oraz silnie ją odżywia. 
Formuła zawiera:
  • glicerol i pochodne cukrów, które pomagają gromadzić wodę w skórze, by zapewnić jej prawidłowe nawilżenie
  • omega 3&6, które silnie odżywiają skórę

MOJA OPINIA
Kremik również znajduje się w szklanym słoiczku, jednak dla odmiany koloru niebieskiego jak większość kremów na noc. Konsystencję ma kremową, bardziej treściwszą niż jego kolega. Kolor jaśniuteńko różowy, zapach równie delikatny i przyjemny, jednak inny niż ten kremu na dzień.
Krem ten szybko się wchłania, jednak pozostawia na skórze taką ochronną warstwę, która stopniowo znika po czasie. Lubię to uczucie, jakby moja skóra spijała go do wewnątrz, natychmiastowo wręcz czując ukojenie. Krem świetnie nawilża, skóra jest miękka, odżywiona, zrelaksowana wręcz ;) Nie uczula, nie zatyka porów przez noc, świetnie  łagodzi uczucie suchości lub ściągnięcia. Uważam że to bardzo dobry krem jak na jego cenę, i również wam go polecam.


Oba kremiki dostałam w zestawie i używam ich od 3 miesięcy. Widocznie poprawiły stan mojej skóry i razem tworzą naprawdę przyzwoity duet wart wypróbowania. 

A wy jakie kremy polecacie?
Miałyście doświadczenie z tymi wyżej przedstawionymi?
Używacie kremu na noc?

Aby dłużej nie przeciągać zmykam w stronę lodówki... ;)
Buźka :*


sobota, 23 marca 2013

Naustny milaczek ;)

Cześć dziewczyny
Wiosna nas nie rozpieszcza więc same musimy o siebie zadbać. A ja podsunę wam dziś propozycję jak to zrobić ;)
Dziś na tapetę wzięłam błyszczyk Marizy.

LIP GLOSS SOFT & COLOUR
MARIZA




OPIS PRODUCENTA
Doskonale nawilża i wygładza usta, nadaje im delikatny kolor i piękny połysk. Zawarte w błyszczyku drobinki rozpraszają światło, dzięki czemu usta wydają się pełniejsze.

MOJA OPINIA
Błyszczyk znajduje się w standardowym opakowaniu o pojemności 8ml.
Aplikator jest długi i raczej wąski, mięciutki. Osobiście jego długość mnie drażni troszkę ale przyzwyczaiłam się już :) Nabiera wystarczającą ilość kosmetyku na pomalowanie całych ust. Błyszczyk ma perłowy kolor, z bardzo delikatnymi mieniącymi się drobinkami. Drobinki są bardzo maleńkie i dają bardzo ładny efekt na ustach, nie brokatowy. Konsystencja jest kremowa, wręcz idealna bo ani za gęsta ani za rzadka. Po aplikacji nie klei się do ust, za co ma ogromnego plusa u mnie. Jego trwałość nie jest rewelacyjna bo już po godzinie znika z ust, jednak być może to wina mojego notorycznego "zjadactwa". Daje ładny transparentny efekt na ustach który bardzo mi się podoba. Delikatnie nawilża usta, nie podkreśla suchych skórek. Przy kilku warstwach kolor jest troszkę bardziej podbity, ale mnie wystarcza jego minimalna ilość. Ma przyjemny (choć troszkę sztuczny) kojarzący się z cukierkami zapach. 
Cena tego umilacza to 8.50 złotego. 

  
EFEKT NA SKÓRZE

 EFEKT NA USTACH
przedstawiony kolor - 03


Błyszczyk ten zaliczyłabym do tych przeciętnych, jednak mimo to dosyć często go używam. Ładnie błyszczy w słońcu, naturalnie podkreśla usta i nie wysusza - to mi wystarczy ;)

A wy lubicie błyszczyki czy raczej preferujecie szminki?
Jak wam się podoba ten produkt? Może miałyście?

Buźka*


czwartek, 21 marca 2013

A kysz zmoro!

Cześć babeczki
My kobiety bardzo chciałybyśmy zawsze wyglądać ładnie, niestety część z nas boryka się z różnymi defektami. Cellulit. Mówi wam to coś?
Większość kobiet go ma, mniejszy bądź większy, widoczny bądź urojony ;). Ja osobiście mam go troszkę na udach, bardzo go nie lubię i staram się z nim walczyć. Nie jest bardzo widoczny, ale gdy uciskam skórę ukazuje się moim oczom ten niechciany przyjemniaczek.
Swego czasu zaopatrzyłam się w pewien specyfik który miał mi pomóc w walce z nim, czy nam się udało? O tym w dalszej części recenzji.

TERMOAKTYWNE SERUM WYSZCZUPLAJĄCE SLIM EXTREME 3D
EVELINE COSMETICS

OPIS PRODUCENTA
Pierwsze termoaktywne serum wyszczuplające antycellulit opracowane w laboratorium Eveline cosmetics to unikatowa receptura zawierająca aktywne składniki, które skutecznie walczą z uporczywym cellulitem i nagromadzonym tłuszczem, pomagając udoskonalić kształt kobiecego ciała. Zaawansowana technologicznie formuła Thermo Fat Burner delikatnie rozgrzewa skórę, dzięki czemu umożliwia błyskawiczną penetrację substancji aktywnych w głąb epidermy zapewniając maksymalne efekty. Komórki tłuszczowe ulegają redukcji, skóra staje się bardziej jędrna, a sylwetka nabiera idealnych kształtów.


MOJA OPINIA
Produkt dostajemy w miękkiej plastikowej tubie z zatyczką na "klik". Świetnie się go dozuje gdyż otworek jest niewielki, dodatkowo tubę łatwo rozciąć by dogrzebać się resztek kosmetyku, więc nic się nie zmarnuje. ;)
Serum ma biały kolor, konsystencja gęsta, kremowa ale jednocześnie lekka. Bardzo podoba mi się zapach: świeży, pobudzający, jednak nie umiem określić czym pachnie. Serum to dosyć szybko się wchłania, ale gdy nabierzemy go za dużo, raz że będzie się ciężko rozsmarowywać, dwa że dłużej się wchłania pozostawiając lepkość na skórze. Produkt ten po aplikacji potrafi porządnie rozgrzać skórę, czasem wręcz szczypie jednak efekt ten nie występuje za każdym razem. Czemu? Sama się zastanawiam :)
Jeśli chodzi o efekty, pierwsza rzecz to widoczne lepsze napięcie skóry i wygładzenie. Naprawdę świetnie sobie z tym radzi! Producent zaleca stosowanie dwa razy dziennie przez okres minimum miesiąca by zobaczyć pierwsze efekty zniwelowania cellulitu. I wiecie co? Cholera na mnie to działa :) Stosowałam codziennie rano i wieczorem, smarowałam ile się da i naprawdę zauważyłam poprawę. Cellulit nie znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale jest widocznie mniejszy. Skóra jest jędrniejsza  ale czy modeluje, no nie wymagajmy cudów... 
Cena ok 18 złotych za 250ml.

Moim zdaniem serum to jest warte wypróbowania, jednak dziewczyny nie liczcie na nie wiadomo jakie czary. Główną jego zaletą jest ujędrnienie i  wygładzenie skóry a przy tym zmniejszenie widoczności cellulitu. I co ważne efekt jest widoczny przy systematycznym stosowaniu. 

A wy dziewczyny również macie jakieś nieprzespane noce przez ten nasz ukochany cellulit?
Jak sobie radzicie?

Kolorowych snów wam życzę
Buźka :*

The Versatile Blogger Award

Witam wiosennie :)
Dziś kalendarzowy pierwszy dzień wiosny więc życzę każdej z was aby ta długo wyczekiwana wiosna zawitała do was jak najszybciej. 

A żeby było troszkę inaczej niż zwykle, zabawimy się dziś w: 

Zostałam nominowana przez Agę z bloga http://anessca.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :**

Zasady tej zabawy są bardzo proste:
  • każdy nominowany zamieszcza u siebie na blogu nagrodę Versatile Blogger Award
  • dziękujemy nominującemu bloggerowi  u niego na blogu
  • ujawniamy 7 faktów dotyczących samego siebie
  • nominujemy 15 blogów
  • informujemy o tym fakcie autorów blogów
Kolejna okazja do bliższego poznania się :) a bardzo to lubię.

7 FAKTÓW O CZARNA_KAWA

FAKT 1
Czarna_kawa tak naprawdę jest czarna :) ma objętościowo 160 cm wzrostu i 52 kilo żywej wagi

FAKT 2
Czarna_kawa jest uzależniona od słodyczy!! Nie ma dnia żeby czegoś cichaczem nie podjadała... musi chociaż odrobinkę czekolady dziennie skonsumować, to silniejsze od niej ;) ale ostatnimi czasy walczy z tym zawzięcie

FAKT 3
Czarna_kawa choruje na tak zwany butocholizm. Ma w swojej kolekcji póki co ponad 30 par butów. Miłość ta objawia się od pierwszego wejrzenia i wtedy wybranek butowy musi być jej ;) 

FAKT 4
Czarna_kawa uwielbia piec ciasta i gotować :) potrzebuje do tego ciszy i spokoju w kuchni, włączonej muzyki i weny. Dodatkowo wprost uwielbia jeść...

FAKT 5
Czarna_kawa ma strasznie wypaczone poczucie humoru... specyficzne... Uwielbia się śmiać i w zasadzie robi to ciągle aż dziw innych bierze z czego tak ciągle się zaciesza od czego ma grubaśne zmarszczki mimiczne ;) 

FAKT 6
Czarna_kawa uwielbia czarną kawę (bez cukru, bez mleka)
to jej ulubiony napój bez którego nie może się obejść i doprowadzić się do porządku o poranku, do południa, po południu a nawet wieczorem ;)

FAKT 7
Czarna_kawa ma obsesję na punkcie swoich włosów... Muszą być idealnie proste, gładkie, ułożone, błyszczące i pachnące :) używa codziennie prostownicy jednak mimo to jej włosy są w stanie prawie idealnym ;P 


Miało być krótko, lekko i przyjemnie, mam nadzieję że was nie zanudziłam 

Na początku zastanawiałam się co ja mam wam napisać, a teraz mogłabym te fakty rozszerzyć na połowę treści Pana Tadeusza 
;)


A oto blogi które nominuję:
http://i-am-diamonds.blogspot.com/
http://okazjedlaurody.blogspot.com/
http://zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com/
http://aloveliness.blogspot.com/
http://jasminum-blog.blogspot.com/
http://eweliska.blogspot.com/
http://wlasny-kawalek-nieba.blogspot.com/
http://mycreativemakeup.blogspot.com/
http://agusiak747.blogspot.com/
http://coconutek.blogspot.com/
http://bemyaddiction.blogspot.com/
http://walkaodoskonalosc.blogspot.com/
http://myszolec.blogspot.com/
http://kosmetycznieee.blogspot.com/
http://maniaagain.blogspot.com/

Zapraszam do wspólnej zabawy!!

Trzymajcie się cieplutko
Buźka :*


środa, 20 marca 2013

Uzdrów me worki...

Cześć kobietki :)
Wpierw bardzo chciałam wam podziękować za to że jesteście ze mną bo z dnia na dzień jest was więcej. Bardzo się cieszę z tego faktu :**

Słuchajcie, siła kobiecego spojrzenia jest wszystkim dobrze znana od wieków, ten magnetyzm, błysk, wiecie co mam na myśli ;) Niestety naszą zmorą często są cienie od oczami, worki i zapuchnięte oczy, co potrafi porządnie ująć nam uroku i wyglądamy wtedy na zmęczone. Ja walczę z tym draństwem od kiedy pamiętam... ale walka to długa i trudna.

Dlatego dla części z was siedzących w temacie znienawidzonych cieni przygotowałam recenzję kremu pod oczy. Więc do tablicy wywołuję:

KREM POD OCZY DO SKÓRY WRAŻLIWEJ
FLOSLEK

OPIS PRODUCENTA
Przeznaczony do pielęgnacji cery o wrodzonej lub nabytej nadwrażliwości. Jest bardzo dobrze tolerowany, nie powoduje podrażnień skóry typu zaczerwienienie, obrzęk, pieczenie, mrowienie, świąd. Nie drażni okolic oczu. Polecany do skóry mało elastycznej, skłonnej do tworzenia zmarszczek oraz tzw. "cieni" i "worków" pod dolną powieką. Krem o lekkiej konsystencji, bardzo szybko wchłania się, delikatnie chłodzi skórę i daje uczucie odprężenia. Głęboko i intensywnie nawilża, odpowiednio natłuszcza. Wyraźnie poprawia wygląd skóry - wygładza i zwiększa jej napięcie, dzięki czemu zmarszczki i tzw. "worki" stają się mniej widoczne.


MOJA OPINIA
Kremik znajduje się w miękkiej, plastikowej tubeczce z zakrętką. Pojemność 30ml, więc jak na krem pod oczy dużo.
Konsystencja jest kremowa, nie za gęsta ani rzadka, lekka a zarazem treściwa. Kolorek biały a zapach delikatny, trudny do zdefiniowania, raczej taki apteczny. Mnie osobiście trochę śmierdzi.
Co do właściwości...
Jak zapewnia producent krem ten nie powoduje żadnych podrażnień i z tym się zgodzę jak najbardziej. Jednak uprzedzam że pomimo tego iż jest hypoalergiczny przy większym dostaniu się do oczka troszkę szczypie. Dobrze się go dozuje pomimo zakrętki i równie dobrze wklepuje w skórę, do tego dosyć szybko się wchłania. Jednak uczucia chłodzenia nie zaznałam żadnego :/ a miało być! Mam wrażenie że mimo szybkiej wchłanialności zostawia taki tłusty film na skórze, mnie to jednak nie przeszkadza. Dobrze nawilża to kolejny sprawdzony fakt, świetnie zlikwidował mi takie malunie suche skórki na powiekach. Niestety w żaden sposób nie radzi sobie z cieniami i workami. Są jakie były po prawie dwóch miesiącach codziennego porannego i wieczornego używania. Więc jak dla mnie obietnice producent troszkę się tu rozmijają z rzeczywistością. Nie zauważyłam również jakiegoś większego wygładzenia...

Cóż, powiem wam tak...
Krem bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu, jednak nic więcej oprócz tego nie robi. Zawiodłam się na nim i już więcej nie kupię. Wam również nie polecam, no chyba że zależy wam tylko na dobrym nawilżeniu.
Ceny nie pamiętam, ale chyba ok 12 złotych. 

Miałyście ten krem? Jak się spisywał u was?

Kochane może wy macie jakieś sprawdzone kremiki na te wstrętne cienie? Bo ja już tracę nadzieję że kiedykolwiek się ich choć troszkę pozbędę...

Słodkich snów wam życzę
Buźka :*



wtorek, 19 marca 2013

Gładkie ciałko?

Cześć dziewczyny :)
Przygotowałam dla was dziś recenzję peelingu do ciała, więc bez zbędnego gadania zaczynamy.

BRZOSKWINIOWY PEELING DO CIAŁA
MARIZA

OPIS PRODUCENTA
Cukrowy peeling doskonale wygładza twoje ciało a aromat dojrzałych brzoskwiń rozpieszcza delikatną słodyczą, zapewnia odprężenie i poprawia nastrój. Preparat zawiera kryształki cukru oraz olejek z kiełków pszenicy bogaty w witaminę E, dzięki którym delikatnie złuszcza i usuwa martwe komórki naskórka, przyspiesza proces jego odnowy i poprawia mikrokrążenie. Działa rewitalizująco i odżywczo, lekko natłuszcza. Pozostawia skórę odpowiednio nawilżoną, aksamitnie miękką i gładką w dotyku o przyjemnym zapachu.

MOJA OPINIA
Peeling otrzymujemy w plastikowym, zakręcanym słoiczku o pojemności 200ml. Po odkręceniu pierwsza rzecz jaka mnie uwiodła to niesamowicie owocowy i rześki zapach brzoskwiń. Dodam iż nie chemiczny, za co ogromny plus bo używanie tego peelingu to czysta zapachowa przyjemność ;) Konsystencja jest zbita, ale bardzo dobrze się rozprowadza po skórze. 
Peeling świetnie się sprawdza jako zdzierak, pozostawia skórę idealnie gładką i mięciutką. Po jego użyciu zapach brzoskwiń delikatnie omiata nasze ciało co jest bardzo przyjemne. Przy nałożeniu na mokre ciało jest delikatniejszy gdyż kryształki cukru dość szybko się rozpuszczają, przy lekko wilgotnej zdziera naprawdę porządnie :) Natłuszcza, jednak nie jest to nachalne. Nie uczulił mnie ani nie podrażnił. Moim zdaniem to jeden z lepszych produktów Marizy jakie do tej pory używałam i mogę wam go polecić z czystym sercem. 
Jego cena to  19.90 zł.


Miałyście?
Jakie są wasze ulubione peelingi?

Dobranoc
Buźka :*