czwartek, 4 lipca 2013

Pustka

Cześć dziewczyny
Właściwie to nie będzie post, będzie to raczej wylanie smutków...
Cóż ja mogę powiedzieć dziś właśnie po 9 latach związku mój facet mnie zostawił :/
Nie działo się ostatnimi czasy dobrze między nami, żaden z nas nie okazał chęci by porozmawiać tym samym nazbierało się tego trochę. Wszystko zniknęło, wszystko co było, co nas łączyło i co miało być.
Może to dobrze oboje źle się czuliśmy we własnym, zgotowanym sobie sosie i niestety oboje nic z tym nie zrobiliśmy...

Co czuję?
Sama jeszcze nie wiem
Jest dziwnie, jest pusto, jest tyle pytań, tyle myśli że nie umiem ogarnąć. Jest obawa przed samotnością, jest zaduma nad własnym życiem i jest też część mnie która wierzy mocno że będzie lepiej.

Bo musi być
Prawda??

...Egoistka...
tak właśnie postrzegam siebie z perspektywy czasu

A on?
A on zostanie w moim sercu mimo wszystko
Był i jest częścią mojego życia choć już w nim nie istnieje

Kochajcie!!

wtorek, 2 lipca 2013

Ryżowy pomocnik w kwestii błyszczenia

Cześć babeczki
Lato powoli do nas wraca co niezmiernie mnie cieszy. Co za tym idzie, przy wysokich temperaturach często mamy problem z błyszczącą się buźką - sama mam ten problem :/ U mnie mistrzem błyszczenia okrzyknięty zostaje nos a towarzyszy mu równie niegrzeczne czoło.
Mam ja na to swój mały sposób o którym wam dziś postanowiłam napisać :)

PUDER RYŻOWY
MARIZA


OPIS PRODUCENTA
Długotrwale matuje cerę i utrwala makijaż. Lekka formuła idealnie łączy się ze skórą, umożliwiając jej swobodne oddychanie. Biały kolor pudru po nałożeniu na twarz staje się całkowicie transparentny.

SKŁAD

MOJA OPINIA
Puder mieszka sobie w plastikowym pojemniczku zamykanym czarną zatyczką. Dosyć dobrze się trzyma jednak nie ryzykowałabym noszenia luzem w torebce. Pojemność 5g.

Podnosząc zatyczkę na świat kuka sobie gąbeczka do nakładania pudru. Z jednej strony pokryta jest satynką z drugiej miękką i przyjemną bliżej mi nie zidentyfikowana tkaniną ;)
Dosyć fajnie się nią aplikuje produkt, ale ja wolę robić to pędzlem. 


Wyciągamy gąbeczkę i naszym oczom ukazuje się siteczko. Jest z miękkiego plastiku ale mnie póki co jeszcze nic się z nim złego nie stało. Dobrze dozuje puder - nie mam żadnych zastrzeżeń co do niego ;)


Przejdźmy do sedna pojemniczka - do pudru.
Ma biały kolor, zupełnie nie ma zapachu. Jest bardzo mocno zmielony na delikatny proszek, nawet powiedziałabym pyłek.
Po nałożeniu idealnie stapia się ze skórą, staje się niewidoczny ale za to działa jak ta lala. Nałożony rano matuje moje świecenie na jakieś pól dnia. Również podkład dzięki temu białaskowi dłużej się trzyma na buźce i nie ściera. Więcej od niego nie wymagam - ważne że dzięki niemu nie muszę świecić nochalem :)


Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to skład...
Trochę za dużo tu parabenów :/
Ale mimo wszystko lubię go za jego działanie na mojej skórze i myślę że krzywdy wam nie zrobi.
Do tego jest mega wydajny a jego cena to ok. 18PLN

Miałyście?
Jak sobie radzicie z problemem błyszczenia?

Kolorowych snów
BUŹKA :*






poniedziałek, 1 lipca 2013

Testuję z Maliną: Sun Boost od Noble Health

Cześć babeczki
Dziś mam dla was coś zupełnie innego niż zwykle. 
Jakiś czas temu udało mi się wygrać w rozdaniu u Maliny suplement diety od Noble Health pomagający uzyskać i utrzymać zdrową opaleniznę. Dziś przyszła pora na małe podsumowanie naszego "romansu" ;)


SUN BOOST
NOBLE HEALTH

OPIS PRODUCENTA

SKŁAD

MOJA OPINIA
Zacznę jak zwykle od opakowania - duże, plastikowe zamykane "bezpieczną" zakrętką. Co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt iż słoiczek ma ogromne rozmiary a zawartość mieści się ledwo na dnie. Nie lubię takiego niby oszukaństwa na objętość, a po drugie po co zaśmiecać środowisko bardziej niż to potrzebne...
Pod zakrętką mamy folię zabezpieczającą więc nikt nam tabletek na pewno nie podbierze ;) 

Tabletki są średniej wielkości więc nie ma problemu z łykaniem. Są lekko kwaśne w smaku - nie byłabym sobą gdybym nie popróbowała :D
Jak widać na fotkach mają lekko pomarańczowy kolorek i "perełkowy" kształt ;)
W opakowaniu mamy ich 30, wg. zaleceń spożywamy 1 dziennie.


Jedziemy z efektami.
A więc powiem wam że sama nie wiedziałam czego mam się po tym suplemencie spodziewać...
Zaczęłam go łykać od dnia 7 czerwca.

Na początku nie widziałam żadnych efektów opalenizny, no bo też jak mogłabym ją osiągnąć gdy słońca kompletnie brak. Wpadłam więc na pomysł że skoczę sobie na solarium i ocenie efekty :) Dodam że kiedyś namiętnie się smażyłam na łóżkach więc doskonale wiem jak moja skóra reaguje na promienie - chciałam zobaczyć efekt wspomagany suplementacją.
Poszłam dokładnie na 10min. Udręka...

Od razu po wyjściu moja skóra była delikatnie zaczerwieniona (efekt standardowy), natomiast po kilku godzinach zauważyłam że ciało nabrało lekko kakaowego kolorku (efekt również standardowy). Jednak na drugi dzień kolor jakby się pogłębił i muszę przyznać że jak nigdy bardzo długo trzymał się na mojej skórze. Uważam że to za sprawą Sun Boost - ponieważ moja naturalna opalenizna znika bardzo szybko.

Cóż mogę dodać, kilka razy wystawiałam się również do naturalnego słonka na moim prywatnym balkonie :) Zauważyłam że skóra szybko chwytała promyki i równie szybko nabierała kolorku. 


Podsumowując, moim zdaniem suplement ten widocznie wspomaga proces opalania. Dodatkowo przedłuża opaleniznę - widzę po sobie że mimo braku słońca wciąż mam lekko kakaową skórę. Jednak nie wiem czy stosowany sam bez wspomagania promykami potrafi "ulepszyć" kolor naszego ciałka.
Również nie potrafię jednoznacznie określić czy pomaga nam w utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia, ponieważ stosuję balsamy.

Jeśli lubicie takie "wspomagacze" to polecam bo faktycznie widać różnicę podczas jego stosowania. 
Cena 54 PLN.

A wy co sądzicie o suplementach?
Używacie?

BUŹKA :*